„Yes God Yes” – film o dojrzewaniu

Film „Yes God Yes” przenosi Cię z powrotem do 1999 roku, gdzie poznasz historię katolickiej uczennicy Alice, która zawsze była sumienna i przestrzegała wszystkich zasad. Pewnego dnia coś dzieje się w Internecie i ktoś w szkole rozpowszechnia plotkę o nieprzyzwoitym zachowaniu Alicji.

tablet photo

Nieuświadomione dojrzewanie ukazane w „Yes God Yes”

Alice (Natalia Dyer), to 16-letnia dziewica i naiwna katolicka licealistka, która wyrusza w drogę do poznawania siebie i swoich potrzeb oraz emocji. Alice, oglądająca na VHS sceny seksu w „Titanicu”, odczuwa potrzebę, której nie wie, jak ją zaspokoić. Eksperymenty z wibrującym telefonem komórkowym i nieumyślne zanurzenie się w tandetnym pokoju rozmów AOL, tylko pogłębiają jej frustracje. W szkole nęka ją paskudna plotka o jej zaangażowaniu w tajemniczy akt seksualny oraz cały zespół dorosłych, którzy agresywnie kontroluje wszelkie nieczyste myśli. Na lekcjach moralności ojciec Murphy (Timothy Simons) bezskutecznie porównuje podniecenie seksualne do działania urządzeń kuchennych.

Lekko i słodko, z elementami satyry, ale bez klasycznej dla tego typu filmów złośliwości, „Yes God Yes” prowadzi nas do punktu kulminacyjnego, naśmiewając się z codziennej hipokryzji i wskazując na absurdy „sterylnej” edukacji pozbawionej zrozumienia dla dojrzewania i potrzeb młodych ludzi. Podczas odosobnienia wiary nad jeziorem – przypominając obóz antygejowski dostrzegamy w jaki sposób sztucznie wykreowane wartości ograniczają młodzież, nie porządkując im wbrew pozorom świata, ale jeszcze bardziej go komplikując. Później scena w barze dla lesbijek (z udziałem Susan Blackwell) jest tylko podsumowaniem bezsensu religijnego gorsetu, z którego młodzi ludzie muszą prędzej czy później wyrosnąć.

„Yes God Yes” – Opowieść o hipokryzji i szukaniu drogi

Film „Yes God Yes” można zaliczyć teoretycznie do klasy dramatu, ale jest to coś więcej niż tylko kolejna opowieść, która ma nas doprowadzić do wzruszeń. Film łączy w sobie elementy komedii i zmusza nas do przewartościowania pewnych postaw, do opowiedzenia się po którejś ze stron. Choć unika pułapki klasycznego antyklerykalizmu i krytyki kościoła czy samej wiary na bazie seksualności nastolatków, to jednocześnie jasno opowiada się po jednej ze stron, ukazując niewystarczalność rozwiązań, które mają na celu zamknięcie młodych ludzi w wyznaczonych im pozycjach. Głos o prawo do namiętności dla Alice można potraktować jako opowiedzenie się po stronie każdej osoby, która jest z dowolnych powodów krępowana i ograniczana w poznaniu samej siebie i swoich pragnień.